Zapiski...
2009.12.12.
Sumeria - Jakie sny mogą nadejść
Kształty aniołów, niczym cienie
rzucane przez noc
zamarły uśpione w mojej przeszłości
Są teraz tutaj i chcą cię poznać
Więc wejdź w sen...
'Sumerland - What Dreams May Come' - Fields of the Nephilim
tłumaczenie Tomasz Beksiński

2009.12.14.
Noce w białym atłasie
Noce w białym atłasie bez końca będą trwać
Listy napisałem, lecz nie zamierzam ich wysłać
Oczy me były ślepe, choć piękno było tuż
Tego co prawdą jest, nie wypowiem już.
'Nights In White Satin' - Moody Blues
tłumaczenie Tomasz Beksiński

bez daty...
Zniknę ( Archive - I will fade).
Szukam odpowiedzi na ulicy.
W pęknięciach pod moimi stopami,
lecz ich nie widzę.

2009.12.17
Dziś nareszcie dzień wstał pogodny.
Biały śnieg przykrył szarość za oknem.
Tak, teraz świat jest ok.
Tak, teraz mogę wyjść zrobić zdjęcia.
no i poszedłem...
2009.12.21
Wejdź, jesteś zziębnięta
A ja winien ci jestem swoje serce
Bądź moim schronieniem, kryjówką na noc
Miłości mego życia
Rzuć światło na moją wiarę
Uczyń ją prawdziwą...
'Paradise Regained' - Fields of the Nephilim
__________________________________
czuwam i patrzę jak lecisz
daleko w noc
uciekając w sen
pragnę, by Bóg pozwolił Ci zostać...
__________________________________
marillion - script for a jester's tear
__________________________________
blackfield - pain
__________________________________
Sumerland (Czym stać się mogą sny)
(Sumerland [what dreams may come])
Kusisz mnie Życiem
I jego urokami
Zabierz mnie w sen
W wyżyny i w głąb duszy mej
Tu uwalniamy
Nasze myśli
Oddajemy oddaniu
Lecz świat końca nie mający
Skąd dusze odejść nie mogą
Nie zaznasz czasu Sumeru
Jakże straconym życie było
W strachu przebudzenia
Tak zalęknione
Zapadnięcia w sen
Zaśnij
Zabierz mnie
Zaczekam na Ciebie, Zaśnij
Będę czekać przez wieki
Kształtami aniołów
Zapada noc
Leżę martwy lecz śniący
W dniach minionych
I są tu Oni Poznać Cię chcą
Bawić z Tobą chcą
Więc zaśnij
Zaczekam
A Ty zaśnij
Czekać będę przez wieki
Nie uwolnię się
Zaczekam na Ciebie
I słyszę ich zew
Chcą Cię udręczyć
Są tu znów
Chcą położyć się przy Tobie
Chcą Cię zabrać
Do Twej wstydliwej przeszłości
Tam zgasnę
Ale się nie ukryję
I nie umrę
Umrzeć nie mogę
Zasnę
Zaczekam na Ciebie
Ogłupieni własnym losem
Na tej ziemi czekać będę
U korzeni mojej duszy
Tracę kontrolę
Zaśnij
Śpiący w tobie
W kształtach aniołów
Tak głęboko w Tobie
Czuję twą duszę
Tonę
Uwolniona dusza twoja
Tonę W wodach rzeczywistości
Powiedz
Czym jest rzeczywistość
Powiedz
O czym myśli Bóg
Czy to On sny rozsiewa
Powiedz czym, stać się mogą sny
Uwolnij,
Myśli umknęły
Wszyscy zeszliśmy tu
Śniącym - pozostanę
Marzącym - pozostanę
Jesteś mym biletem
Zabierz mnie tam
__________________________________
Oto stoję na brzegu morza
Ona odchodzi... Ona właśnie odchodzi.
Wszystkie Anioły modlą się za mnie
gdy spadam...
Podczas, gdy ja moknę na deszczu
pogrążony w bólu,
Ona jest tak daleko
czy kiedykolwiek ponownie spotkamy się jako przyjaciele
po tak długim czasie?
W moje koszmary z demonami
Wejdę silniejszy
Moi przyjaciele starają się mnie uratować
co za żart,
Podczas, gdy ja moknę na deszczu
pogrążony w bólu,
Ona jest tak daleko
czy kiedykolwiek ponownie spotkamy się jako przyjaciele
po tak długim czasie?
'Pain' - Blackfield
tłumaczenie moje własne
dla Ciebie
_________________________________

No i zaczynam liczyć dni.
To będzie dla mnie wyjątkowe wydarzenie.
Prypeć, Czarnobyl, Reaktor nr4.
Zobaczyć, poczuć i uwiecznić.
A na razie zapraszam tu:
http://www.vimeo.com/user3038362
_________________________________
2010.01.15.
Dziś przeczytałem takie oto zdanie:
"Obiektyw fotografa ma służyć nie wyobraźni , lecz pamięci..."
Ciekawe. Chyba ostatnimi czasy takie właśnie mam do fotografii podejście. Jakbym nie patrzył, nie pomyślał, to właśnie chyba taka myśl zawsze gdzieś tam ze mną była kiedy fotografowałem te wszystkie zrujnowane, opuszczone dziś miejsca.
"Uchwycasz momenty tego co było, co pozostało, to jak czas się na tym wszystkim wyżył.
To są piękne ujęcia, ale i takie smutne. Naprawdę jest to TO co potem zostaje?
Tylko ruiny życia?"
Dzięki Ci za Twoje pytanie, za to zdanie. To jakbym na nowo odnalazł sens w tym co robiłem. Chyba dziś potrzeba było mi właśnie takiego pytania.
Dla wielu z nas te zdjęcia są czasem ładne, efektowne, smutne, ciekawe. Ale niedawno, będąc kolejny raz zrobić zdjęcia pewnego miejsca okazało się że nie ma tam już nic, nawet gruzu niewiele zostało. I wtedy, kiedy nie było co fotografować, myśli cofnęły się w czasie o 20 kilka lat wstecz. Wspomnienia...
One gdzieś tam ciągle były, wystarczyło wejść przez zrujnowane wejście by zaczęły powoli wracać. Te wszystkie radosne dni. To jest naprawdę niesamowite uczucie gdy stajesz na ruinach miejsca, które dla Ciebie jest związane ze wspomnieniami, miejsce w którym jest także Twoja cząstka życia.
Ile rodzi się wtedy pytań ile myśli, wspomnień. Dla jednych to jest ruina, kolejne "opuszczone" , ale dla ilu to symbol zrujnowanych marzeń, nadzieji czy tez miłych i radosnych wspomnień...
_________________________________
Pora obudzić się z zimowego snu.
Pora znów wyruszyć z aparatem.
Zbyt długo już trawi mnie bezczynność.
Pora w zamian za pamięć
oddać te wszystkie chwile nieistnienia,
kiedy po naciśnięciu guziczka zapada ciemność.
_________________________________
Wracając do Elizium.
Ciągle nie mogę... źle...
Ciągle zdumiewa mnie jak można tak opowiadać o, zwyczajnie najkrócej mówiąc - śmierci i tym co po niej.
Czy właśnie dlatego ta płyta tak mnie zachwyca?
Do tego tłumaczenia Tomka Beksińskiego, są po prostu...
Właśnie zawsze brak mi słowa by go w tym miejscu użyć. Nie zawsze i nie wszystkie ale w większości oddają moje odczucia co do muzyki jaka brzmi na tej płycie. Czasem ja inaczej coś tam bym przetłumaczył. Ale najczęściej Jego tłumaczenie jest tym co ja chciałbym napisać tylko On o wiele ładniej już to zrobił...
"A twoje serce będzie tam także"
(And There Will Your Heart Be Also)
Musimy cierpieć, żeby pozbyć się bólu
Czy pomożesz nam odnaleźć drogę?
Ty zostaniesz tutaj... w Raju...
Niech chwila ta skończy się już
Gdyż chcę być z tobą
Przepłynę morficzne oceany
Żeby położyć się przy tobie
I zostać tutaj... w Raju...
Dusza twa wyrwała się z wiru
I wolna jest
I ja uwolniłem się z tego wiru
Żeby z tobą być
Zagubieni jesteśmy
Wśród jasnych aniołów...
_________________________________
Jeszcze raz wracam do Elizium.
Ostatnio bardzo często tam wracam.
Przy Bramach Milczącej Pamięci
(At The Gates Of Silent Memory)
"Miłością mego życia, Bóg nagrodził lata
Olejem namaszczony, na krzyż wyniesiony
Bierzmowaniem miłości, kropidłem łez
W uświęconej samotni
Wypełnionej moim niebem,
Wypełnionej moim piekłem"
Do dziś...
Życie które znałem
Zmęczony wszystkimi tymi ludźmi
Ślepy księżyc
Spoglądający przez okno
W którym narodziła się noc
Elizium dla dusz bezsennych
I dni, które dla nas nadejdą
Ty stoisz przy Dalili
Może odejdę
Może pozostanę
Choć czuję życie przy Tobie
I coś co zwać mogę niebem
Tam w niej czuję to samo
Coś co zwać można niebem
Usłysz mnie
Ofiaruj mi
Niebo
"Lśniące jej światła mój okręt prowadzą
Wypełnione moim niebem,
Wypełnione moim piekłem
Miłości życia mojego
Człowiek - tak nieskończenie mały
Człowiek - tak nieskończenie wielki"
Tak ja bardziej dosłownie tłumaczę ten utwór.
Mniej poetycko, bardziej dosłownie ze śpiewanym tekstem.
Nie wiem czy ładnie czy nie. Znam też tłumaczenie Tomka,
U wrót milczących wspomnień
Tak, dziś... życie, które znałem...
Mdli mnie na widok wszystkich ludzi
W ślepym blasku księżyca
Podchodzę do okna
Gdzie noc stała się Elizium
dla bezsennych dusz
I naszą przyszłością...
Stoisz tam...
Może po prostu umrę... A może pozostanę?
Choć przy tobie czuję się żywy
I czuję coś w rodzaju Nieba
Gdy jestem tak głęboko w niej
Czuję coś w rodzaju Nieba...
Wysłuchaj mnie
Daj mi troszkę Nieba...
Tak na tym chyba poprzestanę zostawiając Elizium w spokoju. Przynajmniej jeśli chodzi o słowa. Muzyki posłucham za to jeszcze nie raz....
_________________________________
Nagle znajdujesz fotografię sprzed lat. Fotografię, której się nie spodziewałeś. Fotografię, która jak fale wzburzonego morza zalewa Cię wspomnieniami. Patrzysz na nią długo aż jej kontury zamazują się i zaczynasz w jej ramach widzieć inne obrazy. Obrazy sprzed lat. Jedne wyraźne jakby zdarzyły się wczoraj, inne lekko zamglone i te zasnute gęstą mgłą, przez którą widać tylko fragmenty.
Ile wspomnień tracimy?
Czasem ktoś kogo spotykamy po latach pomaga nam troszkę tą mgłę rozwiewać, czasem dokłada do naszych wspomnień swoje i dzięki nim odżywają one i u nas a czasem dzięki temu wracają do Ciebie wspomnienia, które wydawało się zostały zapomniane.
Co zrobić by tych wspomnień, tych zamglonych nie stracić całkowicie?
To pytanie męczy mnie ostatnio, a Ciebie...?
_________________________________
Tak, zapisać je wszystkie... Tylko jak to teraz zrobić, nie każdy z nas ma talent pisarski. Ja go raczej nie mam. Pisanie jest dla mnie dość nietypowym środkiem wyrazu, przyznam się, że sporo wysiłku wkładam w te trochę myśli tutaj. A teraz wyobraźcie sobie że miałbym zacząć spisywać wspomnienia. Nie, dla mnie to chyba zbyt wygórowane zadanie. Musi być prostszy sposób...
Może po prostu częściej wspominać?
_________________________________
Ostatnio więcej piszę niż obrazuję...
Mam na to co prawda wymówkę... Pogoda...
Ale wszystko ma swoje dobre strony. Przynajmniej w czytaniu nadrabiam... Czytam i notuję sobie "mądrości", i zdania które z rożnych powodów powodują ze zatrzymuję się na chwilę...
„wszystko przemija, każda chwila, lecz miłość gdzieś trwa ona pozostaje,
czasem wskrzeszamy ją w sobie zanim powiemy, że cokolwiek rozumiemy, a życie jest za krótkie.
Kiedy biegniemy widzimy tylko drogę lecz kiedy się zatrzymamy, może zobaczymy siebie,
a wtedy ludzi takich jak my bezradnych w swych staraniach o duszę czy sens ludzkiego istnienia”
"Jeśli nie jesteś w czepku urodzony, jeśli nie idziesz przez życie lekkim krokiem próżniaka, strzeż się szczęśliwych dni.
Życie przypomina pasiasty strój więźnia - jeśli dziś miałeś pecha jutro nadejdzie sukces."
"Gdy się miało szczęście,
które się nie trafia,
czyjeś ciało i ziemię całą,
a zostanie tylko fotografia
to, ...to jest bardzo mało..."
Fotografia, to jednak nie tak mało. Choć może czasem, jeśli tylko ona nam pozostaje...
Za to często jest wywoływaczem naszych wspomnień. Czyż nie dzięki niej niejednokrotnie wracamy do lat dawnych, minionych...
Ile wspomnień potrafi w nas obudzić? A listy?... hmmm...
_________________________________
27 stycznia 2010
Cały czas mam mnóstwo rzeczy, o których chciałbym napisać i nie wiem jak zacząć. Piszę, kasuję, piszę, kasuję, znów piszę i znów "BACKSPACE".
Nic już z tego dziś nie będzie.
Może jutro, na spokojnie...
A, właśnie czy moja muzyka jest smutna? To znaczy ta z galerii. Już drugi raz ktoś dziś tak o niej się wyraził. Nie zgadzam się.
Mam swoje powody, tylko ładnie w słowa je ubrać... To nie będzie takie proste...
"Muzyka (gr. mousike) – sztuka organizacji struktur dźwiękowych w czasie. Jedna z dziedzin sztuk pięknych, która wpływa na psychikę człowieka przez dźwięki". Tyle Wikipedia (nie doszukałem się hasła muzyka smutna)
Muzyka, dźwięki, optymalnie dobrane fale akustyczne i cisza pomiędzy nimi. Te dźwięki oddziaływają na każdego z nas inaczej.
Nasza świadomość, nastrój, indywidualne skłonności, doświadczenia, przeżycia...
Setki powodów, wrażeń pozwalają nam odbierać te dźwięki całkowicie indywidualnie, subiektywnie, abstrakcyjnie.
Bo czy smutnym można określić utwór który kojarzy się mi z radosnym przeżyciem?
Choćby nie wiem w jak "molowej" był tonacji, ja przy nim będę się uśmiechał.
I tak by poprawić sobie humor posłucham "U Wrót Milczących Wspomnień" no i jeszcze "Angel".
I nie myśl sobie, że będę przy nich się smucił. Nie, raczej pozwolę sobie na delikatny uśmiech.
_________________________________
Zostanę
by patrzeć, jak nikniesz
śniłem o Tobie dziś w nocy
jutro odejdziesz
to daje mi czas, by zostać
by patrzeć jak nikniesz
śniłem o Tobie dziś w nocy
jutro odejdziesz
pragnę, by Bóg pozwolił Ci zostać...
Saybia " The second you sleep"
_________________________________
I tak znów wracam do muzyki. Odkąd pamiętam mam na jej punkcie lekkiego bzika.
Pamiętam, to było w końcówce lat 80-tych, (88 albo 89) nazbierałem kasę na radio. Ha, nie było łatwo. Oj nie:)...
Pojechałem do miasta by wydać długo ciułaną kasę na sprzęt i...
...po kilku godzinach spędzonych w muzycznym sklepie wróciłem do domu z kolekcją płyt kompaktowych.
Kilka z nich mam do dziś no i zaprzyjaźniłem się z panem ze sklepu:). Długo jeszcze mogłem liczyć że sprowadzi czasem z zagranicy płytę zespołu,
o którym wtedy u nas mało kto słyszał. A ja do dziś słucham Fileds of the Nephilim, Marillion.
Co prawda moja ukochana płyta ukazała się w 1992 roku ale jak pomyślę sobie, że mógłbym tej muzyki nie poznać gdybym kupił wtedy radio...
_________________________________
'Ostatnie cięcie'
'The Final Cut' - Pink Floyd
tłumaczenie: Tomasz Beksiński
Przez oczy zalane łzami
jak przez soczewkę rybiego oka
Z trudem mogę opisać kształt tej chwili
I zamiast frunąć wysoko
po jasnym błękicie nieba
Spadam korkociągiem w dół
Prosto do dziury w ziemi gdzie ukryje się
Jeśli przedostaniesz się przez pola minowe
pokonasz psy i oszukasz zimne,
elektroniczne oczy
I jeśli przedostaniesz się przez gniazdo karabinów w holu
Wykręć numer, otwórz judasza
A jeśli będę w środku to powiem ci
co jest za ścianą
Był taki chłopiec, który miał halucynacje,
że uprawiał miłość z dziewczynkami
z okładek ilustrowanych magazynów
On jest ciekawy
czy śpisz ze swoją nową wiarą
Czy ktokolwiek mógłby go kochać?
A może to tylko szalony sen?
A gdybym pokazał ci swoją ciemną stronę
Byłabyś ze mną wieczorem?
A gdybym otworzył przed tobą swoje serce
i pokazał ci swoje słabości
To co byś zrobiła?
Czy sprzedałabyś to zaraz w gazecie?
Zabrałabyś dzieci a mnie zostawiła samego?
Uśmiechałabyś się uspokajająco
szepcząc coś przez telefon
Kazałabyś mi się pakować,
czy może zabrałbyś mnie do siebie?
Muszę obnażyć i tak nagie, moje uczucia
Nadszedł czas, by zerwać zasłonę
Trzymam żyletkę w drżących dłoniach
Gotowy, by to zrobić
i właśnie wtedy zadzwonił telefon
Nigdy nie miałem dość sił
na to ostatnie cięcie
_________________________________
żeby czuć się nie do końca dobrze,
i jest ciężko pod koniec dnia,
...
W ramionach Anioła,
_________________________________
bez tchu szukam szczęścia,
bo wiem , że samotność
rozciąga czas w nieskończoność.
poganiam czas,
ale i on mnie pogania,
mogę go zgubić,
ale nie zatrzymać,
sekundy z czasem
stają się godzinami
a przyszłość zamienia
w przeszłość
..."
Troszkę zmieniłem, wiem że mniej dosłownie, ale sens pozostał taki sam. Czasem brakuje nam słów, czasem słowa zapominamy.
Czasem trzeba popatrzeć na coś kilka razy by pojąć, zrozumieć... Czasem trzeba spojrzeć wstecz....
Poprawiłem tylko fragment, jeśli tu zajrzysz i zechcesz by resztę też zmienić to napisz, postaram się...Jeśli nie, cóż zostanie fragment...
_________________________________

29 stycznia 2010
tak się poukładało, że słucham "Floydów".
a żeby za dużo nie gadać to wy sobie poczytajcie,
a ja spadam słuchać dalej...
...Pink Floyd - "Pulse"
' Sorrow '
Słodki zapach wielkiego smutku zawisł nad ziemią
Pióropusze dymu wznoszą się tworząc ołowiane niebo
Człowiek leży i śni o zielonych łąkach i rzekach
Lecz budzi się rano bez powodu, by wstawać
Dręczą go wspomnienia utraconego raju
Z marzeń lub z młodości, dokładnie nie wie
Przykuty na zawsze do świata, który umarł
To jeszcze nie wszystko, to jeszcze nie wszystko
Jego krew zastygła i ścięła się ze strachu
Kolana drżą i nie chcą iść w noc
Jego ręce opadły w chwili prawdy
Stracił równowagę
Jeden świat, jedna dusza
Czas mija, rzeka płynie
Mówi do rzeki o poświęceniu, i o utraconej miłości
Cisza odpowiada zaproszeniem wirów,
które płyną ciemne i groźne do oleistego morza
Ponury znak tego, co nadejdzie
Wiatr wieje nieprzerwanie przez noc
Pył w moich oczach nie pozwala mi widzieć
A cisza mówi dużo więcej niż słowa
O złamanych przyrzeczeniach
' Hey, you '
Hej ty, właśnie tam, zziębnięty
Którego wszyscy opuszczają, który się starzeje
Czujesz, że jestem?
Hej, ty, stojący w bocznych korytarzach,
Ze swędzącymi stopami i gasnącym uśmiechem
Czujesz, że jestem?
Hej, ty, nie pomagaj im zagrzebać światła
Nie poddawaj się bez walki.
Hej, ty, właśnie tam, samotny,
Siedzący nago przy telefonie
Czy mnie dotkniesz?
Hej ty, z uchem przy ścianie,
Czekający na kogoś by się odezwał,
Czy mnie dotkniesz?
Hej, ty, czy pomożesz mi dźwigać kamień?
Otwórz swe serce, wracam do domu.
Ale to było tylko marzenie.
Mur był zbyt wysoki,
Jak sam widzisz.
Nieważne jak próbował,
Nie mógł się uwolnić.
A robaki wgryzły się do jego mózgu.
Hej, ty, stojący na drodze,
Zawsze robiący to, co ci kazali,
Czy możesz mi pomóc?
Hej, ty, stojący poza murem,
Tłukący butelki w korytarzu,
Czy możesz mi pomóc?
Hej, ty, nie mów mi, że nie ma już wcale nadziei
Razem - stoimy, podzieleni upadniemy.
'Wish you were here'
Więc sądzisz, że potrafisz odróżnić
Niebo od Piekła?
Błękitne niebo od bólu?
Zielone pola
Od zimnych stalowych szyn?
Uśmiech od maski?
Czy naprawdę myślisz, że potrafisz?
I czy cię już namówili,
Abyś zmienił swych idoli w widma?
Gorący popiół w drzewa?
Gorące powietrze w chłodny powiew?
Abyś odmienił wątpliwą pociechę?
A czy już zamieniłeś
Statystowanie w wojnie
Na główną rolę w klatce?
Tak bym chciał, tak chciałbym żebyś tu był
Jesteśmy po prostu jak dwie zagubione dusze
Pływające w akwarium
Rok po roku,
Wciąż w tym samym miejscu
Cóż takiego odkryliśmy?
Te same stare lęki.
Chciałbym, żebyś tu był.
_____________________________________
Na dziś wystarczy:)
_____________________________________
a jeśli zmęczyły was te dźwięki to właśnie przyszło mi do głowy coś jeszcze.
Dance With Me
... + wspomnienia_____________________________________
czasami świat nie jest taki zły, prawda?
_____________________________________
Na dziś proponuję:
This is "The End"
To już jest koniec, najdroższa
To już jest koniec, jedyna
Koniec naszych rachub niespełnionych
Koniec tego, co trwa nieporuszone
Koniec
Nie umkniesz, ani nie zdziwisz się
Koniec
Już nigdy nie spojrzę w oczy twe
Zobacz, jak to będzie
Bezkresna wolność wszędzie
Więc skąd rozpaczy znak,
Że czyjejś dłoni brak
Że ziemia łez ma teraz smak
Gubię się w rzymskich katakumbach bólu
Szalonych dzieci słucham chóru
Szalonych dzieci słucham chóru
Czekając na letni deszcz
Za miastem niebezpiecznie jest
Jedź autostradą królów
W kopalni złota śmierć
Jedź na zachód najdroższa
Ujeźdź węża
Ujeźdź węża
Do jeziora
Do jeziora
Starożytne jezioro, najdroższa
Wąż jest długi
Na siedem mil
Dosiądź węża
Jest stary
A jego skóra jest zimna
Zachód jest najlepszy
Zachód jest najlepszy
Przyjedź tutaj, dokonamy reszty
Błękitny autobus wzywa nas
Błękitny autobus wzywa nas
Kierowco, dokąd wieziesz nas?
Morderca zbudził się przed świtem
Założył buty
Twarz przykrył maską ze starożytnej galerii
I przeszedł wzdłuż korytarza
Poszedł do pokoju gdzie mieszkała jego siostra
Potem złożył wizytę swemu bratu
I przeszedł wzdłuż korytarza
Podszedł do drzwi
I zajrzał do środka
"Ojcze?"
"Tak synu?"
"Chcę cię zabić"
"Mamo, chcę cię ..."
Chodź kochanie, spróbuj swej szansy
I spotkaj się ze mną
W tyle niebieskiego autobusu
To już koniec, moja przyjaciółko
Koniec moja jedyna, koniec
To boli puszczać cię wolno
Ale ty nigdy nie pójdziesz ze mną
Koniec śmiechu i niewinnych kłamstw
Koniec nocy, w których próbowaliśmy umrzeć
To już koniec...
to nie ja tłumaczyłem, ostatnio nie mam do tego jakoś zapału.
Chyba mam ochotę na Czas Apokalipsy, hmmm dawno nie oglądałem...
________________________________
Nie wiem, nie rozumiem, boję się prawdy. Ale bez niej jest jeszcze gorzej!
________________________________
Dawno tego nie słuchałem. Mam dziwne wrażenie że zbyt dawno. Mam dziwne wrażenie że dziś nic innego słuchać już nie będę.
A może...
'Do Kołyski'
Żyj z całych sił, i uśmiechaj się do ludzi
bo nie jesteś sam.
Śpij nocą śnij, niech zły sen Cię nigdy więcej, nie obudzi, teraz śpij.
Niech dobry Bóg, zawsze Cię za rękę trzyma,
kiedy ciemny wiatr,
porywa spokój siejąc smutek i zwątpienie, pamiętaj że ...
Jak na deszczu łza, cały ten Świat nie znaczy nic ... nic
Chwila która trwa, może być najlepszą z Twoich chwil
Idź własną drogą, bo w tym cały sens istnienia, żeby umieć żyć.
Bez znieczulenia bez niepotrzebnych nie spełnienia, myśli złych.
Jak na deszczu łza, cały ten Świat nie znaczy nic ... a nic
Chwila która trwa, może być najlepszą z Twoich chwil, może być najlepszą z Twoich chwil.
Niech dobry Bóg, zawsze Cię za rękę trzyma,
kiedy ciemny wiatr,
porywa spokój siejąc smutek i zwątpienie, pamiętaj że ...
Jak na deszczu łza, cały ten Świat nie znaczy nic ... a nic
Chwila która trwa, może być najlepszą z Twoich chwil.
Jak na deszczu łza, cały ten Świat nie znaczy nic ... a nic
Chwila która trawa, może być najlepszą z Twoich chwil, najlepszą z Twoich chwil.
I nie skończoną ...
_____________________________________

Pewnie mało kto dotrze do końca...
"Seether - Diseased"
_____________________________________
10 lutego 1987 roku. Data którą też powinienem pamiętać.
Damage Inc. Tour
Pierwszy raz w Polsce wystąpiła Metallica.
Byłem na tym koncercie. Muszę się przyznać, że był to mój pierwszy koncert zachodniej gwiazdy i to do tego "heavy metal"
Pamiętam jak pod zimową kurtką ukrywałem bezrękawnik z wojskowego mora. Takie czasy:)
Pamiętam emocje, wow taki koncert na dodatek byłem na nim z dziewczyną, która tej muzyki nie znała i o ile pamiętam był to Jej w ogóle pierwszy koncert.
Tłumy metalowców przed "Spodkiem" w Katowicach nawet dla mnie zrobiły wrażenie. Liczba służb "porządkowych" też :)
Pamiętam kiedy rozbrzmiały dźwięki wstępu...
A potem szok gdy zabrzmiała muzyka. To było tak inne od dotychczas słuchanej muzyki z "Grundiga" kasetowego popularnego sprzętu audio w tamtych czasach.
Do dziś mam przed oczami Jamesa Hetfielda jak zamiata włosami grając na gitarze.
Do dziś energia tego koncertu, emocje, muzyka są tymi najlepiej wspominanymi, żaden koncert na jakim potem byłem nie wywołuje dziś we mnie takich wspomnień.
Podniesione w górę ręce kołyszące się w rytm muzyki, młyny, 8000 tysięcy krzyczących gardeł...i ta muzyka... bezcenne, możecie mi wierzyć.
i jeszcze "Fade to Black" , kawałek muzyki który dla mnie jest do dziś jednym z tych "ważniejszych"
______________________________________
no i jeszcze to "Nothing else matters"
muzyka...słowa...
Jesteśmy sobie tak bliscy
Niezależnie od tego,
jaka odległość nas dzieli
Nasze serca nie mogą już sobie więcej ofiarować
Ufać będziemy sobie zawsze
I nic innego się nie liczy
Nigdy nie otwierałem się w ten sposób
Ale to przecież my decydujemy jak chcemy przeżyć życie
Tego wszystkiego nie mówię ot tak sobie
Nic innego się nie liczy
Szukam ufności i znajduję ją w tobie
Każdy dzień odkrywa dla nas coś nowego
Umysły nasze są otwarte na odmienny punkt widzenia
I nic innego się nie liczy
Nigdy nie dbałem o to, co oni robią
I nie dbałem o to co wiedzą
Bo wiem, że Jesteśmy sobie tak bliscy...
Nigdy nie dbałem o to, co oni robią...
Nigdy nie otwierałem się w ten sposób
Ale to przecież my decydujemy jak chcemy przeżyć życie
Tego wszystkiego nie mówię ot tak sobie
Szukam ufności i znajduję ją w tobie...
Nigdy nie dbałem o to, co oni mówią
Nigdy nie dbałem o to, w co grają
Nigdy nie dbałem o to, co robią
I nie dbałem o to co wiedzą
Bo wiem, że Jesteśmy sobie tak bliscy...
i mógłbym tak jeszcze dalej, "Unforgiven",
Nowa krew pojawia się na świecie i szybko zostaje stłumiona. Poprzez ciągłe znoszenie upokorzeń młody chłopiec uczy się ich praw. Z czasem dziecko zaczyna rozumieć, że ten chłostany chłopiec czynił źle. Mając zdeprawowane wszystkie myśli młody mężczyzna walczy, walczy i staje się sławny. Wewnętrzny jęk nigdy już nie pojawi się od tego dnia, oni odbiorą mu całą wolną wolę. Wszystko co czułem, wszystko co wiedziałem nigdy nie przebiło się poprzez to, co mi pokazano. Nigdy naprawdę nie istniałem, nigdy nie widziałem, nigdy nie wiedziałem jak inaczej mogłoby być. Wszystko co czułem, wszystko co wiedziałem nigdy nie przebiło się poprzez to, co mi pokazano. Nigdy nie byłem wolny, nigdy nie byłem sobą, więc myślę że nikt nie uzna mnie winnym! Oni poświęcili swoje żywoty aby zniszczyć całe jego życie. On starał się zadowolić ich wszystkich, dowieść że jest nadczłowiekiem. Cale jego życie było wciąż takie samo, bezustannie staczał bitwy. ale od samego początku nie mógł wygrać tej walki, więc oni uznali, że wyczerpany mężczyzna niezbyt się starał. Starzec którym się stał przygotowuje się na śmierć, to żałosne że ten starzec to ja. Wszystko co czułem, wszystko co wiedziałem nigdy nie przebiło się poprzez to, co mi pokazano. Nigdy naprawdę nie istniałem, nigdy nie widziałem, nigdy nie wiedziałem jak inaczej mogłoby być. Wszystko co czułem, wszystko co wiedziałem nigdy nie przebiło się poprzez to, co mi pokazano. Nigdy nie byłem wolny, nigdy nie byłem sobą, więc myślę że nikt nie uzna mnie winnym! Oceniłeś mnie, więc teraz to ja ocenię ciebie ! To właśnie ja nazywam cię winnym !
No tak, właściwie na Ride The Lightning, Master of Puppets, się wychowałem muzycznie, a może należało by powiedzieć dojrzałem. Do czasu usłyszenia Fade to Black, taka muzyka dla mnie nie istniała. Ten kawałek zmienił wszystko. Może kiedyś poznam jak moją fascynację odebrali bliscy mi wtedy ludzie? A przynajmniej jak dziś to pamiętają. Bo właściwie ni z tego ni z owego zacząłem słuchać muzyki totalnie innej niż dotychczas. I to mi zostało chyba do dzisiaj.
I jeszcze coś. Kiedy w ciemnościach zabrzmiał ten kawałek to do dziś mam gęsią skórkę kiedy go słyszę.... Ecstasy of Gold a potem... zaczęło się...
___________________________________
Zabrze, 25-26 czerwiec 1987 roku

Dziś już za dokładnie nie pamiętam w który z owych dni był tym dniem...
A może jednak, troszkę wysiłku. Tak, to był koniec roku szkolnego, akademia i te sprawy. Przecież przez to, że miałem coś tam gadać nie mogłem się wyrwać i o mało co nie zdążył bym. Czyli jednak 25 czerwca... Oczywiście na akademii nie wystąpiłem... Cóż...
Tak, kolejne wspomnienie, koncertowe.
Marillion.
Udało mi się byłem na koncercie Fisha. Nie było łatwo. Bilety sprzedały się w ciągu 2 tygodni. Trzeba było troszkę w kolejce za nimi postać:)
To było najlepsze jakie kiedykolwiek miałem zakończenie szkoły... Co prawda strój na koncert średnio pasował, ale co zrobić. Kto by się tym za bardzo przejmował.
Do dziś jednak nie wiem jak upiekło mi się nie wystąpienie na akademii, cóż są rzeczy ważniejsze od innych...
Muzykę tym razem znałem doskonale. W 1987r o ile sobie przypominam byłem już w posiadaniu tzw "deka" i radia o ile mnie pamięć nie myli "Amator" no i oczywiście jakiś gramofon. Jakość muzyki słuchanej z takiego zestawu było o niebo wyższa od "MK Kasette Grundig" czy coś tak.
Do dziś jestem posiadaczem czarnego LP "Script For A Jesters Tears" , który zresztą po latach, zgrałem na kompa i wypaliłem na CD. Słucha się tego zupełnie inaczej. Niemal jak z gramofonu, te wszystkie niedoskonałości, trzaski czarnej płyty brzmią całkiem przyjemnie. Pozwalają łatwiej przenosić się w tamten czas...
Wracąjc jednak do koncertu. Muzykę znałem doskonale, Zespół był już wtedy w Polsce dobrze znany. Szczególnie słuchaczom "Trójki". Dzięki audycjom Tomka Beksińskiego dodatkowo znaliśmy teksty. Miałem na kasetach wszystko co nagrali, znałem na pamięć sporo kawałków... tak, byłem fanem pełną gębą jak sie to mówi. Co prawda w moim otoczeniu nie było wielu (rzekłbym nawet praktyczne w ogóle) miłośników takiej muzyki, słuchano raczej Modern T... Sandry itp.
Pamiętam początek, gasną światła...spod sceny zaczynają snuć się dymy... z głośników rozbrzmiewa Rossini... w kłębach dymu, wciąż w mroku na scenę wybiega pięć postaci...głośna salwa na perkusji - i rozbrzmiewa "Lords Of The Backstage", rozbłyskują światła. Fish w pierzastym stroju wyłania się oświetlony reflektorami...
A potem... trudno opisać słowami po tylu latach wrażenia...
trudno też zapomnieć...
..."Kayleigh" śpiewane przez nas pod dyrygenturę Fisha, bo padły mikrofony...
"Do you remember..."
ten zwrot na zawsze kojarzyć mi się będzie z jednym... 1987, Marillion...
i żalem jaki rok później wywołało odejście Fisha z Marillion... 1988 rok to był jednak nie ciekawy rok z wielu, wielu powodów...
___________________________________
Mam nadzieję ze nie zanudzam tymi opowiastkami, myślę cały czas jeszcze jakie z koncertów w tamtych latach wywarły jeszcze na mnie wrażenie, na tyle by o nich napisać.
W lipcu 1983 w Katowickim "Spodku" zagrał Klaus Schulze, byłem na tym koncercie. Tak, dziwne, ale był czas kiedy lubiłem elektroniczny rock. Niewiele pamiętam z tego koncertu szczegółów. Choć kiedy zamykam oczy i staram się co nieco wraca. Może łatwiej było by gdyby posłuchać muzyki jaka tam wtedy brzmiała? W tym samym roku wydany został album koncertowy "Dziękuję Poland", mam to tylko na winylu, czyli na dziś ze słuchania nici.
I jeszcze jeden koncert. Także 1983 rok, 11 grudzień.
Tangerine Dream w Zabrzu.
Ten koncert pamiętam niemal doskonale. Może dlatego ze zima była mroźna i śnieżna, może z powodu czekania aż dociągną zasilanie bo działały albo instrumenty albo światła. Pamiętam doskonale ten gruby kabel jaki został pociągnięty dodatkowo by koncert mógł się odbyć, a i tak kilka razy coś wysiadało, gasło, cichło...
Doskonale pamiętam drżenie wewnątrz gdy zabrzmiały pierwsze dźwięki, nagłośnienie było niesamowite.
To był bardzo nietypowy koncert, tafla hali pokryta folią, na której wszyscy siedzieliśmy chłonąc widowisko złożone z dźwięku i światła, projekcji slajdów i video. Choć nie zostałem fanem TD to przyznaję się, że ten koncert był dla mnie niesamowitym przeżyciem, niesamowitym i niepowtarzalnym...
A przy okazji.... nie słuchałem tego co najmniej 20 lat... Tangerine Dream - Poland
sam jestem ciekaw...
______________________________________
Ciekawość zaspokoiłem... Muzyka dziś nie przemawia do mnie zupełnie... zadziwiające jednak ze dość szybko dźwięki stały się znajome, czyli coś tam w pamięci zostało. Nie szybko jednak znów do tej muzyki powrócę. Chyba nawet Klausa sobie daruję...
______________________________________
Miły wpis w Księdze dziś był się pojawił. Tak kuzynie, sporo pamiętam i bardzo mile wspominam. Czasy to były zaprawdę wspaniałe.
Warte zapisania nim bardziej zatrą się w pamięci. Warte może kilku drinków, (piwo nie jest moim ulubionym trunkiem), i powspominania.
Zdaje się trzeba by to jakoś urealnić.
Powiem szczerze, że to co o sobie przeczytałem nawet mi się spodobało. Człowiek często ucieka od samego siebie nie zdając sobie sprawy z popełnianego błędu. Często wynika to z niewiedzy o sobie, z niewiedzy o tym jak postrzegany jest przez otaczających go ludzi. Ewentualnie zaczyna dorastać (albo tak mu się wydaje) i myśli sobie, że pewnych rzeczy już nie wypada, czy jakąś inną filozofię sobie wmawia rezygnując z wielu rzeczy.
Wędrówki po starych Żydowskich cmentarzach były wtedy wielką przygodą i zabawą... Ileż odkryć wtedy dokonaliśmy, ile pokonali strachu zaglądając do wiekowych grobowców.
Nie myślałem, że może to mieć jakikolwiek wpływ na "towarzyszy" tych moich zabaw..., że zostanie w czyjejkolwiek pamięci tak zapamiętane.
Muzyka, a kto wtedy ją rozumiał? Do mnie po prostu przemawiała, docierała samymi dźwiękami, o czym jest prócz Marillion zacząłem interesować się po wielu wielu latach. Nie wszystkiego już dziś słucham, Judast Priest, DIO, Halloween i wielu innych metalowych kapel.
Zostało chyba tylko to co wywarło największe wrażenie i piętno.
Napis na ścianie, plakaty ukochanych kapel... Tak, długo mój pokój miał wygląd nader ciekawy. Na szczęście nie miałem nigdy problemów z rodzicami jeśli chodzi o przyozdabianie ścian. Za to Wielkie Dzięki im się należy!
Ile tracimy zamykając się w świecie zwykłej codzienności, zapominając, czy na siłę odsuwając od siebie to kim naprawdę chcemy być?
I czy warto to robić?
Dziś znów włóczę się po miejscach "nienormalnych"...,
wtedy rysowaliśmy mapki na kartkach, byliśmy odkrywcami,
dziś uwieczniam to co znajduję na zdjęciach.
To że coś z tamtego mnie, z tamtych czasów zostało w kimkolwiek jest dla mnie czymś, jakby to powiedzieć, zaszczytnym, niesamowicie przyjemnym...
niespodzianką bardzo miłą...
tym wszystkim na raz.
Kim stajemy się dla siebie często nie zdając sobie z tego sprawy? Jaki wpływ wywarliśmy na innych, kiedyś tam, kiedy takie myśli nie były nam dostępne, kiedy byliśmy całkowicie sobą bez żadnych obciążeń, bez udawania, bez wahania się, że to głupie itd.
Być może za rzadko zadajemy sobie takie pytania? A może po prostu boimy się na nie odpowiedzi?
A może po prostu potrzeba nam czasem usłyszeć, że to było ważne, i że nie poszło w zapomnienie.
cdn
___________________________________
"Nigdy nie pozostawię towarzysza by dostał się w ręce wroga i nigdy, w żadnych okolicznościach nie dam memu krajowi powodów do wstydu".

Nie będę pisał o czym jest, to można wyczytać na setkach stron w internecie. Nie mam zamiaru namawiać do oglądania, ani wychwalać tego filmu. Ja po prostu oglądam go bez uprzedzeń że to kolejny Amerykański film, do tego wojenny. I to jedyne co chciałem w zasadzie powiedzieć... No i ta muzyka... 'Leave No Man Behind'...
____________________________
"Urodziliśmy się po to,
by żyć z podziwem dla czasu,
w którym nic nie zostaje zapomniane przez wieczność.
Urodziliśmy się po to,
by żyć dla tych chwil, kiedy każde z nas czuje,
jak cenne jest życie."
hmmm...
____________________________
"Pierwszą ofiarą wojny jest
...niewinność"
"Adagio For Strings", to muzyka z "Plutona".
Kilka filmów postanowiłem sobie przypomnieć...
____________________________
Życie, wydaje się że znika
Odpływając coraz dalej z każdym dniem
Gubię się wewnątrz samego siebie
Nic się nie liczy, nikt więcej
Straciłem chęć do życia
Po prostu, nie mogę już dać nic więcej
Nie ma już nic co mógłbym otrzymać
Wyczekuję końca, który mnie uwolni
Rzeczy nie są już takie jak dawniej
Czegoś brakuje wewnątrz mnie
Na śmierć zatracony - to nie może dziać się naprawdę
Nie mogę wytrzymać tego piekła, które czuję
Wypełnia mnie pustka
Agonia jest coraz bliżej
Coraz większy mrok wypełnia każdy świt
Kiedyś byłem sobą, ale ten ktoś już odszedł
Nikt, tylko ja mogę siebie uratować, ale jest już za późno
Teraz nie mogę już myśleć - zresztą po co w ogóle próbować?
Wczorajszy dzień wydaje się jakby nigdy nie istniał
Śmierć wita mnie czule, teraz mogę tylko się pożegnać.
'Fade to Black' - Metallica... od tego wiele się zaczęło. Zaczęło się od muzyki, wtedy w 85 roku nie miałem pojęcia o czym jest ten kawałek. Muzyka za to mnie zachwyciła. Zachwyca zresztą do dziś. Czasem tylko zastanawiam się czy przyjdzie czas, że taka muzyka będzie za ciężka dla moich uszu? Wyobraź sobie: dziadek, który słucha czegoś takiego jak Metallica.
Czasem wywołuje to u mnie lekki uśmiech. Jeśli tak ma się stać to niech to stanie się jak najpóźniej, a najlepiej w ogóle. W razie czego jednym z wyjść jest nasłuchać się zawczasu. O ile oczywiście można czegoś nasłuchać się na zapas...
___________________________________
"Sztuka nie produkuje niczego. Artyści są wyłącznie krytykami życia. Są także krytycy, co ich krytykują, choć sami stworzyć niczego nie potrafią . Krytycy to najbardziej nieproduktywna grupa "arystokratów" na świecie."
Hagiwara Sakutaro
___________________________________
Jakoś ostatnio nawet pisanie przychodzi z trudem. Robiąc porządki w jednej szafce natknąłem się za to na teczkę z tłumaczeniami tekstów Marillion, teczkę z lat 80, którą ostatnio chyba miałem w rękach właśnie wtedy. Nieźle, sporo pożółkłych już kartek, zapisanych maszynopisem, kurcze i o ile pamiętam sam je pisałem. Zdaje się ze w 89 roku.
"Skulony w bezpiecznym okryciu kimona ze sztucznego jedwabiu
Przyozdobiony bransoletkami dymu i powalany nikotyną
nic nie rozumiem
Niewidzialne łzy dawno już wyschły
Jestem bezpieczny za parawanem własnych słów,
uczę się tych słów
Cóż za okrutny żart.
Skulony w bezpiecznym okryciu kimona ze sztucznego jedwabiu
Poranek niczym klacz galopuje po bezgwiezdnych żaluzjach moich oczu
Duch zabłąkanego dzieciństwa wschodzi, aby przemówić
Do tej sieroty o złamanym sercu, przerażonej, pozbawionej iluzji
Rozczarowanego i pokiereszowanego zbiega."
____________________________________
sam nie wiem ale niech będzie, pomęczyłem się robiąc autoportret... Dziwnie samego siebie fotografować. Stoisz patrzysz i odliczasz 10 sekund... W końcu coś tam decydujesz się zostawić. Nic to, co wyszło to wyszło za szybko na kolejną sesję z samym sobą się nie zdecyduję, zabawa jakoś nie dla mnie. Zastanawiam się tylko czy i co pisać o sobie. A może po prostu na razie zostawić to tak jak jest. Było nie było wszystko tu jest jakby o mnie.
Dawno nic nie pisałem, jakoś chyba nie było niczego takiego o czym warto, albo co można by tu napisać.
Może dlatego, że obrazy zaczynają brać górę nad słowami? Nie ma ich jeszcze zbyt wiele ale jak by to powiedzieć, odzyskuję spojrzenie. Dziś powstały trzy.
_________________________________
Przedmioty... potrzebne... niepotrzebne...
Uśmiechają się do końca... tylko czy mogą inaczej?
Pozostawione samym sobie trwają, starzejąc się wraz z miejscem...
Życie złapane w pułapkę...
koniec...
śmierć...
takie spotkania z przedmiotami mają czasem całkiem ciekawe skutki myślowe...
...goodbye childhood...
rzeczywistość jest ... no właśnie... jaka?
Zapewne dla każdego inna. Podobno przedmioty jako ze są tylko przedmiotami nie mogą się śmiać. Faktycznie, ten uśmiech jest tylko przyszyty, wymalowany, przyklejony... Na wieczność. To prawda.
W innym miejscu, czasie, uśmiechnięty miś wywoła i na naszych twarzach uśmiech, choćby przez ułamek momentu.
Przywoła wspomnienia.
Tu i teraz ten sam miś ze swoim uśmiechem budzi niepokój.
Czy tu gdzie kończy się jego czas jest tylko przedmiotem?
____________________________________
"Zaproszenie"Nie interesuje mnie, w jaki sposób zarabiasz na życie.
Chcę wiedzieć, co sprawia ci ból i czy masz odwagę, by śnić o spełnieniu tęsknot swojego serca.
Nie interesuje mnie to, ile masz lat. Chcę wiedzieć, czy odważyłbyś się wyjść na głupca w imię miłości, w imię swoich snów, w imię przygody życia.
Nie interesuje mnie, jakie planety układają się wokół twojego Księżyca. Chcę wiedzieć, czy dotknąłeś jądra swojego smutku, czy zdrady życia otworzyły cię, czy też skurczyłeś się i zamknąłeś ze strachu przed dalszym bólem.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz wytrwać z bólem, moim lub swoim własnym, nie poruszając się, by go ukryć, odpędzić lub naprawić.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz wytrwać z radością, moją lub swoją własną; czy potrafisz zatańczyć dziko i dać się wypełnić ekstazie aż po koniuszki palców, nie ostrzegając nas byśmy byli ostrożni, realistyczni i pamiętali o ludzkich ograniczeniach.
Nie interesuje mnie, czy historia, którą mi opowiadasz, jest prawdziwa. Chcę wiedzieć, czy potrafisz rozczarować innych, aby pozostać uczciwym w stosunku do samego siebie; czy potrafisz znieść oskarżenie o zdradę i nie zdradzić własnej duszy. Chcę wiedzieć, czy potrafisz być wierny, a przez to godny zaufania.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz dostrzec piękno, nawet jeśli codzienność nie jest ładna i i czy możesz czerpać swoje życie z jego obecności. Chcę wiedzieć, czy potrafisz żyć z porażką, twoją i moją, a jednocześnie stać na skraju jeziora i krzyczeć "Tak!" w srebrną pełnię księżyca.
Nie interesuje mnie gdzie mieszkasz i ile masz pieniędzy. Chcę wiedzieć, czy potrafisz się podnieść po nocy żałoby i rozpaczy, słaby i poraniony aż do szpiku kości, i zrobić to, co trzeba uczynić, dla dobra dzieci.
Nie interesuje mnie, kim jesteś, jak się tutaj znalazłeś; chcę wiedzieć, czy staniesz wśród ognia i nie cofniesz się.
Nie interesuje mnie, gdzie, co i z kim studiowałeś. Chcę wiedzieć, co podtrzymuje cię od wewnątrz, kiedy wszystko inne się wali.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz przebywać sam ze sobą i czy naprawdę lubisz towarzystwo, jakiego dotrzymujesz sobie w pustych chwilach.
Oriah Mountain Dreamer
wypowiedź starego Indianina, maj 1994
----------------------------------------------------------------
...przeleciał ptak przepływa obłok
upada liść kiełkuje ślaz
i cisza jest na wysokościach
i dymi mgłą katyński las...
Zbigniew Herbert „Guziki”
----------------------------------------------------------------
Dawno nic nie pisałem. Nie wiem czy to dobrze czy nie ale ostatnimi czasy wolę "produkować" obrazy niż zastanawiać się nad słowami.
Czarnobyl, a właściwie bardziej Prypeć wywołała na mnie duże wrażenie, Jedno co mi nie pasowało to zwiedzanie tego miasta w dość licznej grupie ludzi...
Fakt, że dość szybko zostałem w tyle z jeszcze jednym osobnikiem równie jak ja "oczarowanym" przez to "miasto duchów" jak dziś często się je nazywa.
Nadal najmocniejszym wspomnieniem jest cisza i pustka... Cisza wręcz przerażająca, pomimo śpiewu ptaków, szumu wiatru wśród drzew...
Ten wyjazd jeszcze bardziej rozbudził chęć zobaczenia tego miejsca jeszcze raz, Zobaczyłem to co, wg przewodnika, który nas oprowadzał, najważniejsze. Choć mnie urzekły ulice zmienione w aleje , zieleń wdzierająca się wszędzie, Spacer tam, kiedy zdajemy sobie sprawę, że wędruje się środkiem ruchliwej niegdyś ulicy jest jak to się dziś mówi "bezcenny". Ile jeszcze miejsc które chciałbym zobaczyć jest? Dziś wiem, że jest ich jeszcze sporo... cmentarz, dach 16 piętrowego wieżowca, kilka mieszkań zwykłych, Oko Moskwy z bliska, jakaś wysiedlona wioska. Owszem przedszkole, szkoła czy wesołe miasteczko to miejsca które zobaczyć trzeba... Teraz jednak kiedy widziałem je na własne oczy, rośnie chęć na zobaczenie tych innych mniej popularnych i rzadziej pokazywanych. Jednym słowem kolejny wyjazd, tym razem jednak będę chciał jechać na 2 dni zwiedzania Zony z pominięciem Kijowa.
Sam Czarnobyl to miasto które o dziwo w sporej części dziś żyje... Mieszka tam stale 2000 osób związanych z likwidowaną elektrownią, jest nawet czynny sklep, w którym spokojnie mogliśmy zaopatrzyć się w artykuły pierwszej potrzeby jak piwo, napoje chłodzące itd. Ciekawostką jest, że kilka miesięcy temu urodziło się tam pierwsze od ewakuacji dziecko, zdrowe dziecko jak nas poinformował przewodnik. Działa poczta raz w tygodniu listy są zabierane i można spokojnie wysłać pocztówkę z Czarnobyla, teren wokół pomnika Lenina jest utrzymany w idealnym porządku, jakby nigdy miasto nie zostało opuszczone. Przystań powoli znika, coraz mniej barek i statków widać są rozbierane i być może za rok znikną zupełnie z krajobrazu. Likwidowane są podobno po to by nie zanieczyszczały środowiska... szkoda jednak że odbywa się to poprzez pocięcie ich palnikami na kawałki zamiast choć 2 czy 3 statki wyciągnąć na brzeg by można było je oglądać, tych które całkiem znikły pod wodą nikt nie wyciąga a wiele z tych pociętych zimą, kiedy rzeka pokryta jest lodem na wiosnę zatonęło... Cóż, dziś z Prypeci odzyskuje się nawet grzejniki z bloków więc co tu mówić o złomie ze statków...
Mimo tych widocznych działań nadal jest to miejsce wywierające ogromne wrażenie. Miejsce, które warto choć raz zobaczyć póki jeszcze można.